|
Czy warto inwestować w akcje ?
Wig20 indeks największych spółek na GPW w Warszawie w tym roku nie zachwyca. Od pierwszej sesji 4 stycznia stracił na wartości 3,2% (z poziomu 2444 pkt. do 2366 w dniu 18 czerwca) natomiast od szczytów na poziomie 2600 pkt. jest to prawie 9%. Takie zachowanie głównego indeksu może dziwić biorąc pod uwagę stan polskiej gospodarki oraz jej perspektywy. Ostatnie dane o produkcji przemysłowej (wzrost o 14%) były znacznie lepsze od oczekiwań analityków co tylko potwierdza opinię, iż w najbliższym czasie powinniśmy zobaczyć marsz w górę głównego indeksu giełdowego. Pytanie tylko czy zobaczymy ?
Otóż, wpływ na zachowanie głównego indeksu mają przede wszystkim giełdy światowe, które w chwili obecnej również zachowują się bardzo różnie. Niemiecki DAX reaguje jednakże poprawnie i na dobre dane makroekonomiczne większość spółek rośnie. Gospodarce tej sprzyja także fakt osłabienia Euro oraz umocnienia dolara. Jako 2-gi największy eksporter Niemcy mają powody do zadowolenia. Po przełamaniu ważnych oporów także i amerykańskie indeksy (Dow Jones oraz S&P) nie chcą spadać. Siła byków jest zauważalna na każdym kroku i na tamtejszym rynku dane makroekonomiczne nawet nieco gorsze od prognoz wywołują euforię i marsz w górę indeksów giełdowych.
Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, iż stan gospodarki światowej znacznie się ostatnio poprawił. Z wyjątkiem takich krajów jak Hiszpania, Grecja, Włochy oraz Irlandia w pozostałych państwach widać jeśli nie wzrost to przynajmniej zastopowanie spadku koniunktury. Zapewnienia globalnych instytucji finansowych (szczególnie MFW) pozwalają spać spokojnie także i wyżej wspomnianym krajom, które mogą dodatkowo liczyć na pomoc pozostałych członków Unii Europejskiej. Aby być sprawiedliwym należałoby w jakiś sposób ukarać te kraje za życie ponad stan, nadmierne zadłużenie oraz tworzenie kolejnych baniek spekulacyjnych. Poza tym odbudowa nie nastąpi z dnia na dzień i powrót do kolejnego boomu może zająć kilka lat, zwłaszcza w kategoriach odbudowy miejsc pracy. Obecnie coraz śmielej mówi się o stworzeniu Europy 2 szybkości, aby największe gospodarki strefy euro mogły bez przeszkód rozwijać się szybciej nie patrząc na słabeuszy, którzy dodatkowo nie potrafią poradzić sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy takie rozwiązanie będzie dobre. Z jednej strony na pewno skupienie największych pozwoli im szybciej wydostać się z dołka, lecz z drugiej strony spowolni wydobycie się z kłopotów mniejszych państw, które mogą zostać przez taki podział zdegradowane niejako do drugiej ligi europejskiej i pozbawione zostaną możliwości szybkiego powrotu na drogę wzrostu. Kolejny raz Unia Europejska nie działa wspólnie, co pokazuje, że jeśli jakiś kraj nie jest dla niej atrakcyjny, zostanie odstawiony. W tym wypadku jest to grupa państw, które i być może sobie na to zasłużyły, ale wynikało to niejako z faktu, iż działania państw UE nie były skoordynowane od samego początku.
A jak na tym tle przedstawia się Polska ? Otóż największe banki inwestycyjne zarekomendowały inwestycje w nasz kraj z uwagi na duży popyt wewnętrzny. Ten czynnik może się okazać kluczowy dla dalszego rozwoju Polski, ponieważ nie będziemy tak narażeni na wahania koniunkturalne jak inne gospodarki, które opierały swoje funkcjonowanie na zwiększaniu wolumenu handlu z zagranicą. Kryzys pokazał także, że w trudnych czasach nie ma wspólnego działania oraz obnażył słabość Unii Europejskiej jako grupy państw działających indywidualnie, widzących wszystkie problemy tylko w obrębie własnego państwa, choć logicznie patrząc zarażanie się kryzysem byłoby naturalnym efektem i współpraca pozwoliłaby na szybsze zakończenie recesji. Powracając do wątku Polski, jeśli oczywiście nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, można będzie obserwować dalszy wzrost gospodarczy w Polsce, który choć nie bez wahań oraz oczywistych trudności, na pewno przełoży się również na wzrost cen akcji na rynkach finansowych w średnim terminie, który definiuję jako 2-3 letni horyzont inwestycyjny z potencjałem wzrostu sięgającym 10 - 15% rocznie.
|